czwartek, 14 marca 2013

Umc umc umc TOSTY umc umc ~ Mrs. Armie


 Martyna długo zastanawiała się. Czy Herbert ją kocha, czy tylko udaje? Nie była pewna jego uczuć do niej, wiedziała jednak, że kocha go prawdziwie choćby nie wiem co. Planowała już nawet swoją przyszłość u jego boku. Ale to na razie nie ważne. Musi coś zjeść. Była sama w domu, ale nie urządziła imprezy tak jak by to zrobiły jej koleżanki. Ona obiecała rodzicom, że nic nie zrobi. A Martyna zawsze dotrzymywała słowa. Tak więc niespiesznie zeszła do kuchni. Było dość ciemno, październikowe wieczory do najjaśniejszych nie należą. Jednak dziewczyna postanowiła nie zapalać światła. Przecież otwarta lodówka jej wystarczy. Szybko wyjęła kromkę chleba z chlebaka i ser z lodówki. Szybki, skromny tost. już miała zabrać się za konsumpcję gdy usłyszała kroki. Odłożyła tosta na talerz i odwróciła się. Obeszła całą kuchnię. Nic. No trudno, pomyślała, zdawało mi się. Kiedy jednak w ciemnościach wróciła do kuchennego blatu okazało się, że jej pseudo kolacja zniknęła. WTF?! Wtem rozległo się głośne chrupanie. Zlękniona dziewczyna odwróciła się i zamarła z przerażenia. Oto przed nią stała dwumetrowa kromka chleba. I jadła jej tosta.
 - Ty gnido! To moja kolacja! - zawyła Martyna.
 - Tak? - zapytała kromka - Skoro nie wolno mi jeść twojego tosta, to zjem ciebie!
 - NIEEEE...!
 Rozległ się krzyk a zaraz po nim dźwięk przypominający rozrywanie pieczonego chleba na pół. Potwór pożarł dziewczynę...
 Następnego dnia rodzice nie znaleźli swojej córki w domu. Policja przeszukała całe miasto, jednak słuch po niej zaginął. Ostateczna wersja brzmiała : ucieczka. Nikt nie przypuszczał w jakim są błędzie. Krwiożerczy tost planował już kolejne zbrodnie...

Ot taka historyjka, bo mnie tu dawno nie było :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz